Wirus „kryzysowego nacjonalizmu”

Jaką rolę może odgrywać edukacja na rzecz pokoju i globalnego obywatelstwa w reagowaniu na nacjonalistyczne reakcje na wspólny globalny kryzys, taki jak COVID-19? 

Autor: Werner Wintersteiner

„Panowanie nad naturą? Nie jesteśmy jeszcze w stanie zapanować nad własną naturą, której szaleństwo skłania nas do panowania nad naturą, tracąc przy tym samokontrolę. […] Wirusy możemy zabijać, ale jesteśmy bezbronni wobec nowych wirusów, które nas szydzą, ulegają mutacjom i odnowieniom. Nawet jeśli chodzi o bakterie i wirusy, jesteśmy zmuszeni do zawarcia układu z życiem i naturą”. -Edgar Morin1

„Ludzkość musi dokonać wyboru. Czy pójdziemy drogą rozłamu, czy pójdziemy drogą globalnej solidarności?” – Yuval Noah Harari2 

„Kryzysowy Nacjonalizm”

Kryzys koronacyjny pokazuje nam stan świata. Pokazuje nam, że globalizacja do tej pory przyniosła współzależność bez wzajemnej solidarności. Wirus rozprzestrzenia się na całym świecie, a zwalczanie go wymagałoby globalnych wysiłków na wielu poziomach. Ale stany reagują z narodowym wizją tunelu. Tutaj ideologia (nacjonalistyczna) triumfuje nad rozumem, czasem nawet nad ograniczonym rozumem ekonomicznym lub zdrowotnym. Nawet w samozwańczej „pokojowej Europie”, Unii Europejskiej, nie ma żadnego poczucia spójności. „Kraje członkowskie są opanowane kryzysowym nacjonalizmem”, jak trafnie ujął to austriacki dziennikarz Raimund Löw.3

Natomiast perspektywa globalnego obywatelstwa byłaby odpowiednia dla globalnego kryzysu. Nie oznacza to iluzorycznej „perspektywy globalnej”, której nawet nie ma, ale odejście od „nacjonalizmu metodycznego” (Ulrich Beck) i wyrzeczenie się „odruchu” nacjonalizmu, lokalnego patriotyzmu i grupowego egoizmu, przynajmniej w percepcji problem. Oznacza to również rezygnację z postawy „najpierw Ameryka, najpierw Europa, najpierw Austria” (itd.) w osądzaniu i działaniu oraz przyjęcie globalnej sprawiedliwości jako zasady przewodniej. . Czy prosisz o zbyt wiele? To nic innego jak przekonanie, że my jako naród, jako państwo lub jako kontynent nie możemy zbawić się indywidualnie w obliczu globalnych wyzwań. I dlatego potrzebujemy zarówno globalnego myślenia, jak i globalnych struktur politycznych.

To, że nigdy nie było łatwo przeciwdziałać tym odruchom tożsamościowym, dobrze ilustruje sztuka Der Weltuntergang (Koniec Świata) (1936) austriackiej poetki Jury Soyfer. Na tle powstania narodowego socjalizmu rysuje scenariusz absolutnego zagrożenia – a mianowicie niebezpieczeństwa zagłady ludzkości. Ale jak reagują ludzie? Można wyróżnić trzy fazy: pierwszą reakcją jest zaprzeczenie, potem panika i wreszcie (niewiele znaczący) aktywizm za wszelką cenę.4 Po pierwsze, politycy nie wierzą w ostrzeżenia nauki. Ale gdy katastrofa zbliża się niezaprzeczalnie, nie można zaobserwować solidarności, abyśmy być może razem jednak mogli zapobiec niebezpieczeństwu. Ani między państwami, ani w obrębie poszczególnych społeczeństw. Najbogatsi po raz kolejny czerpią korzyści z tej sytuacji, emitując „obligację zagłady” i inwestując w nikczemnie drogi statek kosmiczny, aby ratować się indywidualnie. W końcu tylko cud może odwrócić zagładę. Kometa wysłana, by zniszczyć ziemię, zakochuje się w niej i dlatego ją oszczędza. Spektakl jest pośrednim, ale bardzo pilnym wezwaniem do globalnej solidarności.

Dziś oczywiście wszystko jest zupełnie inne. Kryzys COVID-19 to nie koniec świata, a większość rządów dokłada wszelkich starań, aby podjąć wszelkie niezbędne środki, aby spowolnić rozprzestrzenianie się wirusa do punktu, w którym można teraz zbudować siły przeciwdziałające. A w Austrii podejmuje się wysiłki, aby złagodzić skutki społeczne i pokoleniowe. Jednak szczególnie w wyjątkowej sytuacji, takiej jak ta, nie wolno nam całkowicie pochłaniać radzenia sobie z codziennością; bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy krytycznej obserwacji i krytycznego myślenia. W końcu koronawirus nagle umożliwia ograniczenie praw podstawowych, co w normalnych czasach byłoby nie do pomyślenia.

Jednak szczególnie w wyjątkowej sytuacji, takiej jak ta, nie wolno nam całkowicie pochłaniać radzenia sobie z codziennością; bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy krytycznej obserwacji i krytycznego myślenia.

Możemy zadać sobie na przykład pytanie: czy naprawdę wszystko się różni od sztuki Jury Soyfer? Czy nie znamy już zachowań, które opisuje poeta – zaprzeczenia, paniki, akcjonizmu – z kryzysu klimatycznego? Co robimy, aby błędy, które do tej pory uniemożliwiały nam skuteczne powstrzymanie zmian klimatycznych, nie powtórzyły się podczas obecnego kryzysu? Przede wszystkim: gdzie jest nasza solidarność, biorąc pod uwagę nasz tak osławiony „wspólny ziemski los?” Bo w jednym punkcie nasza rzeczywistość bardzo wyraźnie różni się od spektaklu teatralnego: żaden cud nas nie uratuje.

Drastyczne skutki wąskich (krajowych lub eurocentrycznych) wizji tunelowych zostaną teraz pokazane na kilku przykładach.

Postrzeganie: „Chiński wirus?”

Dopiero gdy epidemia rozprzestrzeniła się na Włochy, przypomnieliśmy sobie, że globalizacja oznacza złożoną współzależność – nie tylko powiązań handlowych, łańcuchów produkcyjnych i przepływów kapitałowych, ale także wirusów.

Wąski pogląd już zaciemnia nasze postrzeganie problemu. Od tygodni, jeśli nie miesięcy, mogliśmy obserwować epidemię korony, ale odrzuciliśmy ją jako chińską sprawę, która dotyka nas tylko peryferyjnie. (Oczywiście, przyczyniły się do tego również początkowe próby zatuszowania przez chiński rząd). Prezydent Trump mówi teraz dość konkretnie o „chińskim wirusie”, początkowo nazywając go „zagranicznym wirusem”.5 A pamiętajmy o pierwszych „wytłumaczeniach” wybuchu choroby – wątpliwych nawykach żywieniowych Chińczyków i złych warunkach sanitarnych na dzikich targach. Nie można było zignorować moralizatorskiego, a także rasistowskiego podtekstu. Dopiero gdy epidemia rozprzestrzeniła się na Włochy, przypomnieliśmy sobie, że globalizacja oznacza złożoną współzależność – nie tylko powiązań handlowych, łańcuchów produkcyjnych i przepływów kapitałowych, ale także wirusów. Nie chcemy jednak zwracać uwagi na fakt, że nasze metody chowu przemysłowego powodują już epidemie z pewną regularnością i promują oporność bakterii na antybiotyki, o której wciąż mało się mówi, a która jest już śmiertelna tysiąc razy w roku , a zatem cały nasz styl życia zwiększa istniejące zagrożenia w skali globalnej.

Akcja: „Każdy dla siebie” jako rozwiązanie?

Corona po raz kolejny potwierdziła to, co zauważono już w zeszłym roku przy okazji pierwszej prawdziwie globalnej dyskusji na temat kryzysu klimatycznego: globalne zagrożenia nie prowadzą automatycznie do globalnej solidarności. W każdym kryzysie reagujemy z zasady, tzn. jeśli wcześniej nie ustaliliśmy innych mechanizmów, nie w myśl hasła „trzymać się razem”, ale zgodnie z maksymą „każdy dla siebie”. Nic więc dziwnego, że większość państw uznała zamknięcie granic za pierwszy i najskuteczniejszy środek powstrzymania rozprzestrzeniania się korony. Zostanie powiedziane, że zamknięcie granic to rozsądny wybór, ponieważ systemy opieki zdrowotnej są zorganizowane na poziomie krajowym i nie ma innych dostępnych instrumentów. To prawda, ale nie jest to cała prawda. Czy zamiast całkowitego zamykania granic nie byłoby rozsądniej izolować dotknięte „regiony” i czynić to wyłącznie na podstawie zagrożenia dla zdrowia, czyli w razie potrzeby ponad granicami? Fakt, że obecnie nie jest to możliwe, świadczy przecież o tym, jak niedoskonały jest nasz system międzynarodowy. Stworzyliśmy globalne problemy, ale nie stworzyliśmy mechanizmów globalnych rozwiązań. Istnieje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), ale ma bardzo niewiele kompetencji, jest tylko w 20% finansowana przez kraje członkowskie i dlatego jest zależna od prywatnych darczyńców, w tym firm farmaceutycznych. Jego dotychczasowa rola w kryzysie koronowym jest kontrowersyjna. I nawet państwa członkowskie UE nie były w stanie w żadnym stopniu rozwinąć paneuropejskiego systemu opieki zdrowotnej. Polityka zdrowotna należy do kompetencji krajowych. I nie stworzono odpowiednich struktur dla unijnego mechanizmu obrony cywilnej, przyjętego w 2001 roku. Dlatego reagujemy tak, jak w „kryzysie uchodźczym” – zamykając granice. Ale z wirusem działa jeszcze gorzej niż z ludźmi w biegu.

Egoizm (narodowy) idzie jeszcze dalej. Szczególnym przykładem jest prawdopodobnie przypadek tyrolskich obszarów sportów zimowych w Austrii. Podobno opieszałość tyrolskiego przemysłu turystycznego i władz zdrowotnych jest odpowiedzialna za dziesiątki infekcji międzynarodowych narciarzy, które wywołały efekt kuli śnieżnej w kilku krajach. Pomimo ostrzeżeń lekarzy pogotowia, islandzkich władz sanitarnych i Instytutu Roberta Kocha, narciarstwo nie zostało natychmiast przerwane, ani goście nie zostali odizolowani. Tymczasem sądy już zajmują się tą sprawą. „Wirus został sprowadzony z Tyrolu na świat oczami patrzącego. Byłoby spóźnione przyznanie się do tego i przeproszenie za to” – powiedział całkiem słusznie hotelarz z Innsbrucka.6 Jest zatem jednym z nielicznych, który zajmuje się międzynarodową odpowiedzialnością Austrii, a tym samym ideą ogólnoświatowej solidarności.

Negatywny wpływ na nas tej postawy izolacji narodowej, którą podziela Austria, ujawnił się podczas tygodni kryzysu w połowie marca 2020 r.: niemiecki zakaz eksportu sprzętu medycznego, który został zniesiony po protestach, przez tydzień był pilnie potrzebny i już zapłacił za materiał z importu do Austrii.7 Jeszcze poważniejsza jest sytuacja opieki domowej nad osobami starszymi i chorymi, gdzie nasz kraj jest zależny od opiekunów z krajów UE (sąsiadujących). Jednak ze względu na zamknięcie granic nie mogą już wykonywać swoich obowiązków w zwykły sposób.

W międzyczasie Unia Europejska, która najwyraźniej sama przeszła na działania ratunkowe, przynajmniej osiągnęła, że ​​handel sprzętem medycznym wewnątrz UE został ponownie w pełni zliberalizowany, przy jednoczesnym ograniczeniu eksportu z Unii.8. Proces uczenia się? Być może. Ale czy nie jest to ostatecznie egoizm europejski, a nie narodowy? A test międzynarodowej solidarności nadejdzie tylko wtedy, gdy Afrykę silniej dotknie Korona!

Najgorszy wpływ na Włochy miał brak solidarności europejskiej. Kraje Unii Europejskiej, choć dotknięte później niż Włochy, najdłużej zajmowały się sobą. „UE opuszcza Włochy w potrzebie. W haniebnym zrzeczeniu się odpowiedzialności inne kraje Unii Europejskiej nie udzieliły pomocy medycznej i zaopatrzenia Włochom podczas wybuchu epidemii” – czytamy w komentarzu w amerykańskim czasopiśmie. Polityka zagraniczna, nie wspominając o tym, że USA zignorowały również wezwanie Włoch o pomoc.9 Z drugiej strony Chiny, Rosja i Kuba wysłały personel medyczny i sprzęt. Chiny wspierają także kraje europejskie, takie jak Serbia, które zostały pozostawione same sobie przez UE. Jest to interpretowane przez niektóre media jako chińska polityka siły.10 Tak czy inaczej, UE byłaby w stanie pomóc także krajowi kandydującemu!

Do dziwacznej sytuacji doszło również na wyspie Irlandii, gdzie – dopóki Brexit nie został jeszcze w pełni zakończony – granica między Republiką a brytyjską Irlandią Północną jest niezauważalna w życiu codziennym. Z Coroną to się zmieniło. Przez pewien czas Dublin, podobnie jak większość państw UE, wprowadził surowe ograniczenia w kontaktach, brytyjski premier Boris Johnson najdłużej nie uważał tego za konieczne (ideologia „immunitetu stadnego”) i pozostawił otwarte szkoły, nawet w Irlandii Północnej. To skłoniło korespondenta austriackiego radia (ORF) do następującego komentarza: „Po raz kolejny chodzi o pokazanie, jak bardzo jesteś Brytyjczykiem. […]” W przypadku koronawirusa sama tożsamość wydaje się być ponad geografią. To dziwne, że niewidzialna granica decyduje o tym, czy dzieci pójdą do szkoły, czy nie.11

Zaniedbanie: Kto jeszcze mówi o uchodźcach?

We wszystkich środkach podejmowanych przez rząd austriacki, bez względu na ich sensowność, uderzające jest to, że prawie nie ma wzmianki o najbiedniejszych i najbardziej bezprawnych ludziach w społeczeństwie – ludziach, którzy mieszkają w dzielnicach uchodźców w naszym kraju, czasami w bardzo ciasnych przestrzeniach i którzy są prawdopodobnie szczególnie zagrożeni w przypadku infekcji. Azyl i migracja zeszły na dalszy plan w mediach. Wydaje się, że nędza uchodźców na wyspie Lesbos – również w UE – została wypchnięta z codziennych wiadomości, teraz, gdy jesteśmy tak zajęci sobą. Kraje takie jak Niemcy, które do niedawna deklarowały chęć przyjęcia młodych ludzi i rodzin bez opieki, odłożyły ten projekt. A Austria i tak nigdy nie chciała uczestniczyć w tej inicjatywie. Nawet pilne apele agencji ONZ ds. uchodźców, a także europejskiego społeczeństwa obywatelskiego o ewakuację obozów uchodźców w Grecji, jak dotąd nie zostały wysłuchane.12 W czasie kryzysu egoizm narodowy ma szczególnie fatalne konsekwencje. Pisarz Dominik Barta obrazowo pokazuje, co w praktyce oznacza brak obywatelstwa w przypadku kryzysu koronowego:

„Obywatel Mediolanu, który umiera na koronawirusa, umiera w swoim kraju, z rąk wyczerpanych lekarzy, którzy rozmawiali z nim po włosku tak długo, jak mogli. Zostanie pochowany w swojej społeczności i opłakiwany przez rodzinę. Uchodźca na Lesbos umrze, a lekarz nigdy go nie widział. Z dala od rodziny zginie, jak mówią. Bezimienny martwy mężczyzna, który zostanie zabrany z obozu w plastikowej torbie. Uchodźca syryjski, kurdyjski, afgański, pakistański lub somalijski będzie po śmierci trupem, nie trzymanym w żadnym osobistym grobie. Jeśli w ogóle, zostanie uwzględniony w anonimowej serii statystyk. […] Czy my, Europejczycy, szczególnie w czasach kryzysu, mamy wyczucie skandalu całkowicie pozbawionego prawa bytu?”13  

Przechwalanie się: „Wojna” z Coroną?

Rządy na całym świecie „wypowiedziały wojnę” koronawirusowi. Chiny rozpoczęły swój początek hasłem prezydenta Xi Jinpinga: „niech flaga partii powiewa wysoko na linii frontu”.14 Kilka innych próbek: „Korea Południowa wypowiada »wojnę« koronawirusowi”; „Izrael toczy wojnę z koronawirusem i poddaje kwarantannie odwiedzającym”; „Wojna Trumpa z koronawirusem działa” itd. A prezydent Macron we Francji: „Jesteśmy w stanie wojny, wojny o zdrowie, pamiętajcie, walczymy […] z niewidzialnym wrogiem. …] A ponieważ jesteśmy w stanie wojny, odtąd każda działalność rządu i parlamentu musi być skierowana na walkę z epidemią”.15 Nawet sekretarz generalny ONZ António Guterres uważa, że ​​słownictwo to powinno być wykorzystane do zwrócenia uwagi na powagę sytuacji.16

Ta militaryzacja języka, która wcale nie pasuje do sprawy – walki z pandemią – ma jednak swoją funkcję. Z jednej strony ma zwiększyć akceptację społeczną dla drastycznych środków ograniczających swobody obywatelskie. Na wojnie musielibyśmy po prostu zaakceptować coś takiego! Po drugie, tworzy również iluzję, że możemy raz na zawsze przejąć kontrolę nad wirusem. Ponieważ wojny toczą się, aby je wygrać. „Wygramy i będziemy moralnie silniejsi niż wcześniej” – ogłosił pompatycznie na przykład Macron, który jest pod silną wewnętrzną presją polityczną z powodu swojej polityki społecznej. Nie mówi, że wirus pozostał i że prawdopodobnie będziemy musieli z nim żyć na stałe.

Mówienie o wojnie jest jak mówienie o zamykaniu granic. Oba mają również znaczenie symboliczne, którego nie należy lekceważyć. Świętuje powrót suwerenności państwa. Globalizacja gospodarki doprowadziła bowiem do tego, że rządy krajowe mają coraz mniejszy wpływ na rozwój gospodarczy w kraju i nie są w stanie zapewnić swoim obywatelom ochrony przed odtajnieniem, bezrobociem i drastycznymi zmianami w życiu. W przypadku Corony doświadczamy renacjonalizacji polityki, a wraz z nią nowych możliwości dla rządów. Mówią więc o wojnach, które chcą wygrać, a tym samym ogłaszają, jak bardzo są potężni.

Odpowiedzi: „Kosmopolityzm polityczny”

Wszystkim wyżej wymienionym narodowym egoizmom towarzyszy jednocześnie ogromna pomoc, życzliwość i solidarność w społeczeństwie, ale także wsparcie transgraniczne. Ta gotowość do okazania solidarności znalazła publiczny wyraz w różnych formach. Jednak brak transnarodowych struktur politycznych i „nacjonalizm metodyczny” nadal uniemożliwiają tej gotowości okazania solidarności osiągnięcie odpowiedniej globalnej skuteczności. W tym kontekście wspaniała ogólnoświatowa współpraca nauk medycznych podczas kryzysu koronowego pokazuje, jaki potencjał globalnej solidarności jest już dostępny dzisiaj. A współpraca regionów poniżej poziomu państwowego również najwyraźniej działa: pacjenci z poważnie dotkniętej Alzacji francuskiej zostali przywiezieni do sąsiedniej Szwajcarii lub Badenii-Wirtembergii (Niemcy).17

Znamienne, że jeden z nielicznych, którzy konsekwentnie robią światowy Propozycjami politycznymi ograniczenia korony jest miliarder Bill Gates, który już w lutym (kiedy wielu z nas wciąż liczyło na bezkarność) w artykule na łamach New England Journal of Medicine18 zażądał, aby bogate państwa pomagały biedniejszym. Ich słabe systemy opieki zdrowotnej mogłyby szybko zostać przeciążone, a ponadto mieliby mniej środków na amortyzację konsekwencji ekonomicznych. Sprzęt medyczny, a zwłaszcza szczepionki, nie powinny być sprzedawane z najwyższym możliwym zyskiem, ale powinny być najpierw udostępniane regionom, które ich najbardziej potrzebują. Z pomocą społeczności międzynarodowej, opieka zdrowotna krajów o niskim i średnim dochodzie (LMICs) musi zostać strukturalnie podniesiona na wyższy poziom, aby była przygotowana na kolejne pandemie. Tu problematyczna konstelacja powtarza się w niemal klasyczny sposób, a mianowicie, że państwa, które roszczą sobie prawo do demokracji i sprawiedliwości społecznej, prowadzą politykę wąsko nacjonalistyczną, pozostawiając globalne zaangażowanie wielkim korporacjom (i ich interesom). Nawet Fundacja Billa Gatesa, której zaangażowanie w sprawy zdrowotne jest niekwestionowane, jest częściowo finansowana z zysków firm, które – produkują śmieciową żywność.19

Nie oznacza to nic innego, jak stosowanie zasad demokratycznych, które obowiązują w naszych państwach w polityce zagranicznej, w celu zastąpienia obowiązującego prawa najsilniejszych siłą prawa.

W obecnej sytuacji krytyka narodowych ścieżek specjalnych może wydawać się beznadziejnym apelem moralnym. Ale spostrzeżenia, które daje nam Corona (po raz kolejny) nie są nowe. Już dekady temu naukowcy tacy jak Carl Friedrich Weizsäcker czy Ulrich Beck propagowali koncepcję „światowej polityki wewnętrznej”. Nie oznacza to nic innego, jak stosowanie zasad demokratycznych, które obowiązują w naszych państwach w polityce zagranicznej, w celu zastąpienia obowiązującego prawa najsilniejszych siłą prawa. W tym celu należy również stworzyć odpowiednie struktury. Niemiecki filozof Henning Hahn nazywa ten „kosmopolityzmem politycznym”, który musi uzupełniać już istniejący „kosmopolityzm moralny”.20 Nie jest jedynym, który opowiada się za „realistyczną utopią globalnego reżimu praw człowieka”. Innymi słowy: siły w nauce i społeczeństwie obywatelskim, które działają na rzecz demokratyzacji społeczeństwa światowego, na rzecz globalnego obywatelstwa, już istnieją. Jednak nadal mają one zbyt małą wagę polityczną, mimo że były sekretarz generalny ONZ Ban Ki-Moon próbował przekonać państwa świata do tej orientacji swoim apelem „Musimy wspierać globalne obywatelstwo” w 2012 roku.21 W naszym konkretnym przypadku oznacza to, że musimy tworzyć struktury i mechanizmy lub wzmacniać istniejące, takie jak WHO, poza okresami kryzysu, aby mogły zapewnić globalną koordynację i wzajemną pomoc w przypadku epidemii i pandemii. Jest to bowiem warunek sine qua non faktycznego przezwyciężenia odruchu „każdy dla siebie”. W końcu eksperci ds. zdrowia ostrzegli najpóźniej kryzysem Ebola w 2015 r., że nie jest to pytanie, czy, ale tylko pytanie, kiedy, do wybuchu kolejnej pandemii.22

Nauka: „Być tam na planecie”

Bezmyślnie korzystaliśmy z dobrodziejstw globalizacji. Podczas gdy kryzys klimatyczny i ruchy polityczne lubią Piątki na przyszłość mocno przypomniały nam, że czyniąc tak, żyjemy kosztem ogromnej masy biedniejszej ludności świata i kosztem przyszłych pokoleń. Jednak to niejasne spostrzeżenie nie doprowadziło jeszcze do odpowiednich konsekwencji. Nie chcemy tak łatwo rezygnować z naszego „imperialnego trybu życia” (Ulrich Brand). Ale być może obecna pandemia może doprowadzić nas do głębszego wglądu. W końcu podjęliśmy teraz drastyczne środki w ciągu zaledwie kilku dni, podczas gdy byliśmy zbyt niezdecydowani, by zająć się walką ze zmianami klimatycznymi. A zatem zrozumienie, że musimy działać razem, nie jest nowe. Już 30 lat temu Milan Kundera ostrzegał przed euforią „jednego świata”, który w ostatecznym rozrachunku jest niczym innym jak „światowym społeczeństwem ryzyka” (Ulrich Beck): „Jedność ludzkości oznacza, że ​​nikt nie może nigdzie uciec ”.23

Na podstawie podobnych rozważań francuski filozof Edgar Morin ukuł terminy „wspólny ziemski los” i „ojczyzna ziemia”. Musimy zdać sobie sprawę, że jesteśmy od siebie zależni na całym świecie. Dziś nie może być już więcej narodowych dróg specjalnych dla wielkich światowych problemów. Jeśli chcemy mieć przyszłość, przekonywał Morin, nie możemy uniknąć radykalnej zmiany naszego stylu życia, naszej gospodarki i naszej organizacji politycznej. Nie wyrzekając się państw narodowych, konieczne jest tworzenie struktur transnarodowych i globalnych. Ale – i to jest kluczowe – musielibyśmy także rozwinąć inną kulturę, aby wypełnić te struktury życiem. Traktując „wspólny ziemski los” poważnie, powiedział:

„Musimy nauczyć się „być tam” na planecie – być, żyć, dzielić się, komunikować i obcować ze sobą. Zamknięte w sobie kultury zawsze znały i nauczały tej mądrości. Od teraz musimy nauczyć się być, żyć, dzielić się, komunikować i obcować jako istoty ludzkie z planety Ziemia. Musimy przekroczyć, nie wykluczając, lokalne tożsamości kulturowe i przebudzić się do naszego bycia obywatelami Ziemi”.24

Jeśli kryzys koronowy prowadzi do tego wglądu, to prawdopodobnie zrobiliśmy wszystko, co można zrobić z takiej katastrofy.


O autorze

Emerytowany profesor uniwersytecki dr Werner Wintersteiner, był założycielem i wieloletnim dyrektorem Centrum Badań nad Pokojem i Edukacji o Pokoju na Uniwersytecie Alpen-Adria w Klagenfurcie w Austrii; jest członkiem grupy sterującej kursu magisterskiego „Global Citizenship Education” w Klagenfurcie.


Uwagi

1 Edgar Morin/Anne Brigitte Kern: Ojczyzna Ziemia. Manifest na nowe tysiąclecie. Cresskill: Hampton Press 1999, s. 144-145.

2 http://archive.is/mGB55

3 Der Falter 13/2020, s. 6.

4 Por. także odniesienie do socjologa Philippa Stronga, który zdiagnozował bardzo podobne zachowania w sytuacjach kryzysowych, w: https://www.wired.com/story/opinion-we-should-deescalate-the-war-on-the-coronavirus/

5 https://www.politico.com/news/2020/03/18/trump-pandemic-drumbeat-coronavirus-135392

6 Steffen Arora, Laurin Lorenz, Fabian Sommavilla w: The Standard online, 17.3.2020.

7 https://www.wienerzeitung.at/nachrichten/politik/oesterreich/2054840-Deutschland-genehmigte-Ausfuhr-von-Schutzausruestung.html

8 NZZ, 17.

9 Polityka zagraniczna, 14, https://foreignpolicy.com/3/2020/2020/coronavirus-eu-abandoning-italy-china-aid/

10 Np. Der Tagesspiegel, 19. 3. 2020: „Jak Chiny zabezpieczają wpływy w Europie podczas kryzysu koronowego”.

11 Martin Alioth, ORF Mittagsjournal, 17.

12 Można znaleźć na przykład na: www.volkshilfe.at

13 Dominik Barta: Viren, Völker, Rechte [wirusy, narody, prawa]. W: Standard, 20, s. 3.

14 China Daily, zitiert nach: https://www.wired.com/story/opinion-we-should-deescalate-the-war-on-the-coronavirus/

1f https://fr.news.yahoo.com/ (tłumaczenie własne).

16 Przemówienie „Wypowiedz wojnę wirusowi”, 14 marca 2020 r. https://www.un.org/sg/en

17 Badische Zeitung, 21 marca 2020 r. https://www.badische-zeitung.de/baden-wuerttemberg-nimmt-schwerstkranke-corona-patienten-aus-dem-elsass-auf–184226003.html

18 https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMp2003762?utm_source=newsletter&utm_medium=email&utm_campaign=newsletter_axiosam&stream=top

19 https://www.infosperber.ch/Artikel/Gesundheit/Corona-Virus-Das-Dilemma-der-WHO

20 Henning Hahn: Politischer Kosmopolitismus. Berlin/Boston: De Gruyter 2017.

21 UNO Generalsekretär Ban Ki-moon, 26, inauguracja jego inicjatywy „Global Education First” (GEFI). https://www.un.org/sg/en/content/sg/statement/2012-2012-09/secretary-generals-remarks-launch-education-first-initiative

22 https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMp1502918

23 Milan Kundera: Die Kunst des Romans. Frankfurt: Fischer 1989, 19.

24 Morin 1999, jako przypis 1, s. 145.

zamknięte

Dołącz do Kampanii i pomóż nam #SpreadPeaceEd!

Bądź pierwszym komentarzem

Dołącz do dyskusji ...