Kluby Pokoju: Rwandyjskie poszukiwania odnowy po ludobójstwie

Irene Mukaruziga, druga od prawej, ocalała z ludobójstwa, której mąż został zabity przez sąsiada Hutu, mówi, że przebaczenie było dla niej trudną ścieżką (fot. Valerie Hopkins / Al Jazeera)

(Opublikowane z: Al Jazeera. 10 lipca 2017)

by 

Podczas gdy sprawcy ludobójstwa proszą o przebaczenie ocalałych, osoby urodzone w jego następstwie starają się poznać prawdę.

Muganza, Rwanda – Felix Kanamugire był zabójcą podczas Ludobójstwo w Rwandzie, kiedy od 800,000 1994 do miliona ludzi, głównie Tutsi, zginęło w ciągu trzech miesięcy w XNUMX roku.

Za swoje zbrodnie znalazł się wśród 120,000 2011 mężczyzn i kobiet uwięzionych w następstwie rzezi. Po uwolnieniu w XNUMX roku wrócił do swojej wioski na południu Rwandy, w pobliżu granicy z Burundii starał się zachować niski profil.

„Kiedy wyszedłem z więzienia i dotarłem do domu, wiedziałem, że są krewni wielu ludzi, których zabiłem, oraz mienie, które zrabowałem. To było za dużo strachu. Jak mógłbym podejść do tych ludzi?”

Kanamugire, który ma teraz 57 lat, martwił się, że wpadnie na jedną sąsiadkę, w szczególności Irene Mukaruziga, ponieważ zabił jej męża i zniszczył jej dom.

„Chowałbym się lub wybrał dłuższą trasę, żeby jej nie widzieć” – mówi Kanamugire.

Od prawdy do pojednania

Pewnego dnia jego przyjaciel powiedział mu, że może omawiać te sprawy w grupie znanej jako Klub Pokoju, która spotyka się raz w tygodniu w pobliżu wioski Muganza, niedaleko jego domu, gdzie sprawcy mogą dyskutować o swojej winie i iść naprzód.

Wykorzeniłem tę nienawiść, która była we mnie… Nie udajemy, że to się stało. To musi być ciągły proces.

Felix Kanamugire, sprawca ludobójstwa w Rwandzie

„Istniały dobre nauki o tym, jak prosić o przebaczenie” — mówi.

„Początkowo siedzieliśmy w oddzielnych grupach, ale musimy zrobić krok. Powiedzieli nam: „Nie bój się ich [ocalonych], wiesz, co zrobiłeś”.

W końcu, jak mówi, poszedł szukać przebaczenia u Mukaruzigi, która domagała się rekompensaty pieniężnej za zniszczoną własność podczas procesu społecznego znanego jako „gacaca”.

„Pewnego ranka postanowiłem do niej pójść. Poszedłem do jej sąsiada i poprosiłem, żeby mnie odprowadził. Szukałem 10,000 12 franków ruandyjskich [około 10,000 dolarów]. Dała nam miejsce do siedzenia. To było jak przyjście z nieba. Powiedziałem: „Jestem tutaj, aby prosić o przebaczenie”. Serce mi waliło. Powiedzieli, daj mi XNUMX XNUMX franków. Poczułem, że ktoś zdejmuje moje brzemię, kiedy powiedziała „OK”.

Mukaruziga mówi, że przebaczenie było dla niej trudną ścieżką.

„W ludobójstwie straciłam prawie wszystkich” – mówi. „Mój sąsiad zrobił wiele złych rzeczy – zniszczył mi dom, zabrał wszystko. Poszedł do więzienia, ale jego żona została w ich domu. Cały czas nie mogłem znieść widoku jego żony i dzieci”.

Powoli, jak mówi, siedząc razem w tej samej grupie dyskusyjnej, zaczęła czuć się gotowa wybaczyć Kanamugire'owi.

„Wcześniej nigdy nie wszedłem do jego domu. Nawet gdyby padało, nigdy bym się nie odważył”, mówi Mukaruziga. „Zaczęliśmy rozmawiać tylko z powodu klubu. Dzięki tym naukom do mojego serca weszły różne rzeczy. Teraz mamy ze sobą wiele wspólnego. Pomocne okazały się nauczanie i poradnictwo. Uczą nas, jak rozpoznać nienawiść i oznaki, kiedy coś idzie nie tak”.

Kanamugire mówi, że poprzez te spotkania „wykorzeniłem tę nienawiść, która była we mnie”.

Ale pomimo swojej transformacji mówi, że poniedziałkowe ćwiczenia jedności pozostają jedną z najważniejszych części jego tygodnia.

„Nie udajemy, że tak się stało. To musi być ciągły proces”.

Złamane sale lekcyjne

Klub Pokoju, w którym biorą udział Kanamugire i Mukaruziga, jest wspierany przez londyńską organizację pozarządową Alert międzynarodowy. W całym kraju powstały setki takich klubów, które skupiają ocalałych i sprawców ludobójstwa – ze szczególnym uwzględnieniem tych, którzy urodzili się w jego następstwie.

Istnieje wiele rodzajów narracji, które otrzymujemy od naszych rodziców, niektóre prawdziwe, inne nieprawdziwe. I to jest źródło konfliktu między nami. Kontynuując, zdaliśmy sobie sprawę, jak rodzice zatruwają swoje dzieci.

Evariste Shumbushuya, lider klubu club

W Rwandzie, która liczy dziś 11.6 miliona mieszkańców, ponad 60 procent populacji ma mniej niż 24 lata, jest zbyt młoda, by osobiście pamiętać o ludobójstwie.

Od zakończenia ludobójstwa rząd kierowany przez 17 lat przez Paul Kagame, prowadzi oficjalną politykę jedności i pojednania, która podkreśla rwandyjność, a nie przynależność do Hutu czy Tutsi – kategorie narzucone przez belgijskich władców kolonialnych, które arbitralnie opierały się na kombinacji czynników, w tym bogactwa jednostki, karnacji skóry i nosa. rozmiar.

Pandemia kolonizatorzy belgijscy faworyzowali Tutsi, a kiedy odeszli w 1962 roku, rząd Hutu zaczął prześladować mniejszość Tutsi. Dążąc do zamknięcia kręgu, rząd nadał priorytet ogólnokrajowej deetnizacji i nałożył surowe ograniczenia na to, jak można dyskutować o ludobójstwie.

Jednak nękanie ze względu na pochodzenie rodzinne ucznia jest obecne w szkołach, w których nauka jest szczególnie trudna dla sierot, dzieci ocalałych i tych, których rodzic znajduje się w więzieniu.

Podczas gdy ocaleni i dzieci tych, którzy przeżyli, często otrzymują wsparcie materialne, czasami dzieci rodziców, którzy są lub byli uwięzieni, nie otrzymują pomocy, co powoduje rozłamy między uczniami, wyjaśnia 24-letnia Evariste Shumbushuya, której ojciec był w więzieniu, gdy był w szkole średniej. .

„Często, gdy źle się czujesz, obwiniasz dzieci [ocalonych] o wsadzenie rodziców do więzienia” — mówi. Ale to się zmieniło, kiedy w drugiej klasie liceum wstąpił do Klubu Pokoju.

„Zanim dołączyłem do klubu, było wiele rzeczy, o których nie miałem pojęcia” – wspomina. „Zdałem sobie sprawę, że otrzymują tę pomoc, ponieważ nie mają rodziców. Większość konfliktów, jakie można było zobaczyć w szkole, wynikało z tego rodzaju różnic. To było napięcie, które nie było zbyt otwarte, ale było. Niektóre dzieci walczyły w klasach; zdarzały się gorzkie wymiany zdań, jak „Twoi rodzice zabili moich rodziców”.

Brak krytycznego myślenia

Shumbushuya prowadzi teraz klub o nazwie Urumuri Amahoro, co oznacza „Światło Pokoju”. Jej 71 członków, w wieku od 15 do 25 lat, zbiera się w każde piątkowe popołudnie i dzieli się wierszami lub wystawia sztuki, które poruszają tematy konfliktu i pojednania.

„Istnieją różne rodzaje narracji, które otrzymujemy od naszych rodziców, niektóre prawdziwe, inne nieprawdziwe. I to jest źródło konfliktu między nami. Kontynuując, zdaliśmy sobie sprawę, jak rodzice zatruwają swoje dzieci” — mówi Shumbushuya.

Ma nadzieję na dalsze związanie członków swojego klubu poprzez małe wspólne projekty, takie jak gromadzenie pieniędzy na zakup kozy, która produkuje mleko i ser i ostatecznie urodzi potomstwo, którym będą mogli się dzielić.

Wykonują również prace rolnicze i społeczne na rzecz rodziców zubożałych członków ich grupy. .

Sprawcy twierdzą, że popełnili przestępstwa, ponieważ „rząd kazał nam zabijać”. Ale ktoś z umiejętnością krytycznego myślenia może zadać sobie pytanie: „Dlaczego?”

Jean Nepo Ndahimana, Aegis Trust

„Kiedy będziemy mogli zmienić dziecko, zmienią się również jego rodzice”.

Silas Sebatware, który uczy historii i geografii w wiejskiej szkole, prowadzi kolejny Klub Pokoju. W jego klubie, podobnie jak w wielu innych, opowiadają o dyskryminacji, uprzedzeniach, stereotypach i przemocy domowej za pomocą scenariuszy, kreskówek i sztuk teatralnych.

„Jako grupa interpretujemy obrazy, które nie zawsze są łatwe do zrozumienia”, mówi.

„To ważne, ponieważ buduje krytyczne myślenie”.

Sebatware mówi, że zwracają również szczególną uwagę na tych, którzy przełamali schemat przemocy w ludobójstwie i ratowanych ludziach, aby uczyć uczniów, aby nie byli obserwatorami.

„Kluby mają również na celu dostarczanie informacji młodszym pokoleniom, które nie znają historii kolonializmu i ludobójstwa”, mówi Jean Nepo Ndahimana, były nauczyciel prowadzący program szkoleniowy dla wychowawców z Aegis Trust, organizacją prowadzącą Pomnik Ludobójstwa w Kigaliga.

Jednak budowanie zmian społecznych jest niezwykle trudne po pokoleniach rządów kolonialnych i rządów, które uprzywilejowały większość Hutu nad Tutsi.

„Nasi rodzice byli edukowani przez rząd na temat przemocy od czasów kolonialnych” – mówi. „Od 1962 roku do ludobójstwa rząd kładł nacisk na dyskryminację, a nasze programy nauczania miały nas dzielić. Rząd robił to, co Trump robi teraz w Ameryce – to znaczy, kto nie jest dzisiaj imigrantem w Ameryce?”

Mówi, że dyskryminacja i nienawiść zostały włączone do każdego tematu. „Instruktor matematyki zadał kiedyś testowi pytanie: „Jeśli masz pięciu Tutsi i zabijesz dwóch, ilu zostało?”

Teraz, mówi, „w Rwandzie podejmuje się wysiłki, aby ludzie uwierzyli, że nie mamy innej kultury. Staramy się kopać głęboko i znaleźć nasze korzenie”.

Zanim jego organizacja zaczęła szkolić nauczycieli w zakresie edukacji pokojowej w 2009 roku, niektórzy nauczyciele obawiali się omawiania ludobójstwa w klasie, przez co uczniowie musieli polegać na swoich rodzicach w zakresie informacji, które mogą być przekazywane z uprzedzeniami.

„W ocenie opracowanej w 2012 r. niektórzy nauczyciele boją się rozmawiać o ludobójstwie, więc czasami po prostu to pomijają”, mówi. W rezultacie, kiedy organizował warsztaty dla młodzieży, jak mówi, „uczniowie nie byli świadomi tego, co się stało”.

Od tego czasu on i jego koledzy wyszkolili ponad 940 nauczycieli, z których każdy założył Klub Pokoju w swoich szkołach. Ponadto w 2015 r. rząd Rwandy dokonał przeglądu swojego programu nauczania, aby uwzględnić: edukacja pokojowa z każdego przedmiotu, w tym matematyki i zajęć językowych.

„Jednym z czynników, które umożliwiły ludobójstwo, był brak umiejętności krytycznego myślenia”, wyjaśnia Ndahimana. 

„Sprawcy twierdzą, że popełnili przestępstwa, ponieważ „rząd kazał nam zabijać”. Ale ktoś z umiejętnością krytycznego myślenia może zadać sobie pytanie: „Dlaczego?”

Relacjonowanie tej historii było możliwe dzięki stypendium z Międzynarodowa Fundacja Mediów dla Kobiet (IWMF).

(Przejdź do oryginalnego artykułu)

Bądź pierwszym komentarzem

Dołącz do dyskusji ...