Nigdy więcej wojen i zakazu broni jądrowej

Photo by Cottonbro przez Pexels

„Ludzkość musi położyć kres wojnie albo wojna położy kres ludzkości”. Pres. John F. Kennedy, październik 1963

„Prawdziwy konflikt toczy się między władzami, które wykorzystują ludzi i kraje, manipulując, uciskając i przeciwstawiając ich sobie nawzajem dla zysku i zysku… Przyszłość będzie bez wojny lub wcale”. Rafael de la Rubia, kwiecień 2022

Wstęp redaktora: Praktyczna konieczność zniesienia wojny

Jeśli cokolwiek konstruktywnego pochodzi z katastrof na Ukrainie, może to być podniesienie głośności wezwania do zniesienia wojny. Długo wygłaszane gołosłowne deklaracje jako ostateczny cel wielu i często niespójnych kroków w kierunku pokoju, podejmowanych w celu zakończenia poszczególnych konfliktów, jako slogan reklamujący powszechne poparcie dla „wojny, która zakończy wszelką wojnę”; jako wizja, która od XVIII wieku kształtowała dyplomację i ruchy pokojowe, jako temat Agenda haska na rzecz pokoju i sprawiedliwości w XXI wieku, oraz jako sugestia w ostatnio zamieszczonym oświadczenie w sprawie Ukrainy autorstwa zespołu rzecznictwa afgańskiego z Teachers College Columbia University, koncepcja i cel abolicji przesuwają się obecnie z peryferii idealistycznej fantazji do dyskursu o praktycznej konieczności.

Ta praktyczna konieczność, proroczo zauważona w przemówieniu prezydenta Johna F. Kennedy'ego do ONZ z 1963 r., jest energicznie powtarzana w kontekście odpowiedzialności za katastrofy na Ukrainie w tym niedawnym artykule Rafaela de la Rubia. Uważamy, że oba oświadczenia należy przeczytać i poważnie omówić w kontekście obecnych realiów wielu konfliktów zbrojnych i zagrożenia nuklearnego, które może położyć kres społeczeństwu ludzkiemu. Wszyscy, którzy wierzą, że pokój jest możliwy, jeśli ludzka wola i działanie to uprawdopodobniają, powinni stawić czoła temu wyzwaniu. Czego musimy się nauczyć i co osiągnąć, aby to, co możliwe, uczynić prawdopodobnym? (BAR – 11 kwietnia 2022)

Nigdy więcej wojen i zakazu broni jądrowej

By Rafael de la Rubia

Kto jest odpowiedzialny za konflikt?

Nie wiadomo, ilu Ukraińców zginęło, ani ilu młodych Rosjan zostało zmuszonych do walki. Patrząc na zdjęcia, będzie ich tysiące, jeśli dodamy do tego osoby niepełnosprawne fizycznie, emocjonalnie, dotknięte poważnymi złamaniami egzystencjalnymi i okropnościami, jakie wywołuje ta ukraińska wojna. Tysiące zniszczonych budynków, domów, szkół i przestrzeni do współistnienia unicestwione. Niezliczone życia i projekty zostały przerwane, a także relacje zerwane przez wojnę. Liczba przesiedleńców i uchodźców sięga już milionów. Ale to nie koniec. Setki milionów są już dotknięte rosnącymi kosztami życia na całym świecie, a kolejne miliardy mogą ucierpieć.

Wiele z tych istot ludzkich było rówieśnikami u zarania życia. Nie znali się, ale walczyli, aż ich życie zostało skrócone. Albo, jak wielu młodych Ukraińców, ukrywają się, żeby nie zostać wezwanym na wojnę „…Jestem za młody, żeby umrzeć i zabić…” – mówią. Ponadto istnieje wiele dzieci, osób starszych i kobiet, których życie jest łamane przez wojnę, której, jak mówi się, nikt nie chciał.

Kogo wskazujemy jako odpowiedzialnego za takie zbrodnie? Ten, który pociągnął za spust lub wystrzelił pocisk? Ten, który wydał rozkaz ataku? Ten, który wyprodukował broń, ten, który ją sprzedał, czy ten, który ją podarował? Ten, który zaprojektował oprogramowanie do śledzenia pocisku? Ten, który swoją mową rozpalił krew, czy ten, który zasiał kąkol? Ten, który swoimi artykułami i fałszywymi informacjami stworzył pożywkę dla nienawiści? Ten, który przygotował fałszywe ataki i fałszywe zbrodnie wojenne, aby obwiniać drugą stronę? Powiedz mi proszę, na kogo wskazujesz oskarżycielskim palcem: na tego, który niewzruszony w swej odpowiedzialności usuwa ich ze śmierci? Na tego, który wymyśla historie, by okraść drugiego? Wiadomo już, że pierwszą rzeczą, która ginie w wojnach, jest prawda… Czy zatem odpowiedzialni są przedstawiciele polityczni? Czy to wielkie media propagandowe są odpowiedzialne? Czy to ci, którzy zamykają i cenzurują określone media? Lub tych, którzy tworzą gry wideo, w których próbujesz zabić przeciwnika? Czy to Putin jest dyktatorem Rosji, która chce się rozszerzyć i wznowić swoje imperialistyczne aspiracje? A może NATO, które zbliża się coraz bardziej, a potem obiecuje nie rozszerzać się, potroiwszy liczbę państw? Kto z tych wszystkich ponosi jakąkolwiek odpowiedzialność? Nic? Czy tylko kilka?

Ci, którzy wskazują winnych bez odwoływania się do kontekstu, w którym to wszystko jest możliwe, ci, którzy wskazują na łatwych do zidentyfikowania „medialnych” winowajców bez wskazywania na tych, którzy faktycznie czerpią korzyści i korzyści ze śmierci, tych, którzy działają w ten sposób, oprócz bycia krótkowzrocznym, zostań wspólnikiem w sytuacjach, w których ponownie pojawi się konflikt.

Kiedy szuka się odpowiedzialnych i żąda się kary, czy stanowi to zadośćuczynienie za bezużyteczne poświęcenie ofiary, czy łagodzi ból ofiary, czy przywraca ukochaną osobę do życia, a co najważniejsze, czy zapobiega powtórce to samo? Co najważniejsze, czy zapobiega to powtórzeniom w przyszłości?

Jeśli żąda się kary, szuka się zemsty, a nie sprawiedliwości. Prawdziwa sprawiedliwość polega na naprawieniu wyrządzonej krzywdy.

Wiele osób nie może uwierzyć w to, co się dzieje. To tak, jakby historia się cofnęła. Myśleliśmy, że to się nigdy więcej nie powtórzy, ale teraz widzimy to bliżej, ponieważ znajduje się na progu Europy, gdzie doświadczamy konfliktu. Przywykliśmy do tego, że dotknięci chorobą ludzie toczą odległe wojny, mają kolorową skórę i nie są biali i mają niebieskie oczy. A dzieci były boso i nie nosiły czapek z frędzlami ani pluszowych misiów. Teraz czujemy to bliżej i wylewamy się solidarnie, ale zapomnieliśmy, że jest to kontynuacja tego, co dzieje się dzisiaj lub działo się wcześniej w wielu częściach świata: Afganistan, Sudan, Nigeria, Pakistan, DR Kongo, Jemen , Syrii, Bałkanów, Iraku, Palestyny, Libii, Czeczenii, Kambodży, Nikaragui, Gwatemali, Wietnamu, Algierii, Rwandy, Polski, Niemiec lub Liberii.

Prawdziwy problem tkwi w tych, którzy czerpią zyski z wojny, z kompleksem militarno-przemysłowym, z tymi, którzy chcą zachować swoją władzę i bezduszne posiadanie w obliczu potrzeb wywłaszczonych ze świata, tych większości, które na co dzień walczą o budowę godną egzystencję.

To nie jest konflikt między Ukraińcami i Rosjanami, tak samo jak między Sahrawitami i Marokańczykami, Palestyńczykami i Żydami czy szyitami i sunnitami. Prawdziwy konflikt toczy się między władzami, które wykorzystują ludzi i kraje, manipulując, uciskając i przeciwstawiając ich sobie nawzajem dla zysku i zysku. Prawdziwy problem tkwi w tych, którzy czerpią zyski z wojny, z kompleksem militarno-przemysłowym, z tymi, którzy chcą zachować swoją władzę i bezduszne posiadanie w obliczu potrzeb wywłaszczonych ze świata, tych większości, które na co dzień walczą o budowę godną egzystencję. Jest to złożona kwestia, która leży u podstaw naszej historii: manipulacja populacjami w celu skonfrontowania ich ze sobą, podczas gdy istnieją sektory, które odsuwają ich od władzy.

Jest to złożona kwestia, która leży u podstaw naszej historii: manipulacja populacjami w celu skonfrontowania ich ze sobą, podczas gdy istnieją sektory, które odsuwają ich od władzy.

Pamiętajmy, że 5 krajów, które mają prawo weta w ONZ, jest również 5 głównymi producentami broni na świecie. Broń domaga się wojen, a wojny wymagają broni…

Z drugiej strony wojny są pozostałością etapu naszej prehistorycznej przeszłości. Do dziś żyliśmy z nimi, uznając je niemal za „naturalne”, bo nie stanowiły poważnego zagrożenia dla gatunku. Jaki problem mógłby być dla rasy ludzkiej, gdyby jeden strzyżyk wszedł w konflikt z drugim i kilkaset zginęło? Stamtąd poszło do tysięcy. A potem skala nadal rosła, wraz z udoskonaleniami technologicznymi w sztuce zabijania. W ostatnich wojnach światowych zabitych było dziesiątki milionów. Niszcząca moc broni jądrowej nieustannie rośnie z dnia na dzień. Teraz, z możliwością konfrontacji nuklearnej, nasz gatunek jest już w niebezpieczeństwie. Ciągłość rasy ludzkiej jest teraz kwestionowana.

Nie stać nas na to. To punkt zwrotny, o którym musimy zdecydować jako gatunek.

My, ludzie, pokazujemy, że umiemy się zjednoczyć i że możemy więcej zyskać pracując razem niż konfrontując się.

Już dwukrotnie podróżowaliśmy po planecie i zapewniam, że nie spotkaliśmy nikogo, kto wierzy, że wojny są drogą naprzód.

Sześćdziesiąt krajów już zakazało broni jądrowej, podpisując Traktat o zakazie broni jądrowej (NPT). Zmuśmy nasze rządy do jego ratyfikacji. Odizolujmy kraje, które bronią broni jądrowej. Doktryna „odstraszania” zawiodła, ponieważ coraz potężniejsza broń znajduje się w coraz większej liczbie krajów. Zagrożenie nuklearne nie zostało wyeliminowane; wręcz przeciwnie, nabiera coraz większej siły. W każdym razie, jako krok pośredni, oddajmy broń jądrową w ręce odrodzonej Organizacji Narodów Zjednoczonych z wyraźnym kierunkiem w kierunku multilateralizmu i rozwiązania głównych problemów ludzkości: głodu, zdrowia, edukacji i integracji wszystkich narodów i kultur .

Bądźmy spójni i głośno wyrażajmy ten sentyment, aby uświadomić brutalom, którzy nas reprezentują: nie stać nas już na kolejne konflikty zbrojne. Wojny to męty ludzkości. Przyszłość będzie bez wojny albo wcale.

Nowe pokolenia nam za to podziękują.

Rafael de la Rubia. Hiszpański humanista. Założyciel Organizacji Świat bez Wojen i Przemocy oraz rzecznik Światowego Marszu na rzecz Pokoju i Niestosowania Przemocy theworldmarch.org

zamknięte

Dołącz do Kampanii i pomóż nam #SpreadPeaceEd!

1 Komentarzy

  1. Święta lektura dla wszystkich, którzy czczą Boga we wszystkich religiach: To jest moja nadzieja, moje życzenie, moje marzenie, moja misja, moja praca, mój cel na teraz i do końca życia. Razem jest to możliwe! Dla mnie dziękuję za tę Wielką Sobotę czytanie i zachęcam, aby zrobić więcej!

Dołącz do dyskusji ...